Dzieci mają moc! Jak budować w dziecku pewność siebie

Dzisiaj zapraszam Cię na kolejny post z cyklu postów gościnnych. Tym razem kontynuujemy temat samodzielności dziecka, ale pod kątem jego sprawczości i tego, jaki my mamy wpływ na nasze dzieci. Autorką tekstu jest Maja Strzałkowska, pisarka książek dla dzieci, które być może masz już na swojej półce 🙂 Wiele informacji o Maji znajdziesz pod tekstem, do którego czytania Cię zapraszam.

Kręta droga rodzicielstwa

Czy pamiętasz swoje dzieciństwo? Jestem ciekawa, jakie pierwsze wspomnienie pojawiło się w Twojej głowie? Miłe czy przykre? A może to była cała sekwencja wspomnień? Zanoszenie się śmiechem, leżąc z rodzicami w ich łóżku, łaskotki na tapczanie, wspólne wakacje, podanie przez mamę ciepłej herbaty lub soku, kiedy byłeś chory, robienie chłodnych okładów na ciepłe od gorączki czoło. A może przypomni Ci się zabawna odpowiedź taty na jedno ze stu zadanych przez Ciebie pytań. A może przypomniała Ci się kara za zbyt późny powrót do domu, krzyk z powodu rozbitej szklanki lub wylanego soku, zignorowanie ważnej dla Ciebie sprawy, bo akurat w tym momencie leciały wiadomości w telewizji i to one wtedy były ważniejsze niż Ty?

Dzieciństwo nas warunkuje? 

Pierwsze lata naszego życia mają na nas ogromny wpływ, na naszą osobowość, postrzeganie siebie, na nasze przyszłe decyzje, z kim chcemy się związać, co chcemy robić w życiu i czy będziemy wytrwali w swoich postanowieniach, czy może z łatwością będziemy rzucać to, co zaczęliśmy.

Obserwując naszych rodziców, mimowolnie uczyliśmy się od nich sposobów wyrażania uczuć, podejmowania decyzji, reagowania na określone sytuacje. I tak samo nasze dzieci obserwują nasze zachowania, by je powielać. Czy aby na pewno jesteśmy skazani na powielanie schematów? Czy jako rodzice ciągle musimy się pilnować, by zapewnić dzieciom prawidłowy rozwój, by jak najlepiej umiały zarządzać swoimi emocjami, były samodzielne i pewne siebie. Czy my naprawdę mamy na to tak duży wpływ?

Błąd

Jeśli jesteś świadomym rodzicem, któremu zależy na prawidłowym rozwoju Twojego dziecka, na tworzeniu wartościowych relacji rodzinnych, być może jesteś przekonany, że masz wpływ na to, jakim człowiekiem Twoja pociecha stanie się w przyszłości. Czy aby na pewno tak jest? 

Jestem przekonana, że rodzicielstwo to kręta droga, usłana najróżniejszymi przeszkodami, które trzeba pokonać. To droga pełna wyzwań, jakim trzeba sprostać, a mimo to, jest drogą, której końca ani nie widać, ani do końca nie wiadomo, dokąd ona prowadzi.

To droga, podczas której zarówno rodzic, jak i dziecko niejednokrotnie się potknie lub upadnie. To droga, gdzie wraz z wyzwaniami pojawią się błędne decyzje i porażki, gdzie jest zarówno śmiech i bliskość, jak i smutek i momenty osamotnienia.

Zawsze może zdarzyć się coś, nad czym nie mamy zupełnie kontroli i nie uchronimy naszych dzieci przed kłopotami, niesprawiedliwością, czy nawet przemocą. Wiele sytuacji nie zależy od nas i nie jesteśmy w stanie ich uniknąć.

Choćbyśmy się bardzo starali, zawsze zdarzy nam się popełnić jakiś błąd – mieć gorszy dzień i krzyknąć, potraktować niesprawiedliwie lub zignorować problem naszego dziecka, bo byliśmy czymś akurat tak pochłonięci, że nawet nie zauważyliśmy, że ktoś coś od nas chce. Nie ma ludzi idealnych. Za to każdy popełnia błędy.

Praktyczna autentyczność

Warto być autentycznym, nawet kiedy popełniamy błąd, kiedy się do niego przyznajemy i kiedy przepraszamy. Warto być autentycznym, kiedy jesteśmy źli, kiedy się uspokajamy i kiedy jesteśmy gotowi do rozmowy i poszukiwań rozwiązania naszego problemu. Poprzez autentyczność pokazujemy, że akceptujemy samych siebie, swoje prawo do słabości i błędów, akceptujemy niedoskonałą naturę człowieka i niedoskonałość otaczającego nas świata.

To nie znaczy, że ta akceptacja ma być usprawiedliwieniem dla naszych złych, czy niesprawiedliwych czynów. Raczej powinna być początkiem drogi do poszukiwania rozwiązań lub naprawy błędów. Będąc autentycznym wobec siebie, uczymy dzieci akceptacji siebie i budowania poczucia, że niezależnie od tego, czy spotka nas krzywda, czy niesprawiedliwość, będziemy mieć pewność, że poradzimy sobie w nowej sytuacji, że jesteśmy gotowi do szukania rozwiązań i świadomego podejmowania decyzji.

Autentyczność prowadzi do akceptacji siebie, a akceptacja do budowy pewności siebie i gotowości do stawiania czoła problemom i wyzwaniom. Czy nie o to nam chodzi wychowując dzieci, by radziły sobie w życiu dorosłym, by pewnie kroczyły przez świat swoją własną drogą?

Samodzielność

Ucząc dzieci samodzielności koncentrujemy się zwykle na jej fizycznych aspektach – nakładaniu butów, samodzielnym ubieraniu się, myciu zębów, korzystaniu z toalety, czy wreszcie samodzielnemu odrabianiu lekcji, chodzeniu do szkoły, czy robieniu posiłków. Uczymy zwykle nasze dzieci odpowiedzialności za spełnianie określonych obowiązków, ale czy to rzeczywiście autentyczna samodzielność?

Czy uczymy dzieci, w jaki sposób samodzielnie podejmować decyzje i rozwiązywać problemy? Czy rzeczywiście uczymy dzieci samodzielności w radzeniu sobie z problemami, z jakimi przyszło im się zmierzyć? A może zwykliśmy wyręczać nasze dzieci i podawać im gotowe pomysły i rozwiązania?

Założę się, że zdarzyła Ci się taka sytuacja, że Twoje dziecko skarżyło się, że ktoś je uderzył. Co zwykle w takiej sytuacji mówisz? Czy pytasz, kto je uderzył? Czy od razu rozmawiasz z wychowawcą? Czy pytasz dziecko, czy zgłosiło sprawę wychowawcy? Zazwyczaj w takiej sytuacji nie ma przestrzeni na samodzielność dziecka. Są od razu gotowe rozwiązania i ingerencja kogoś z zewnątrz. Owszem, w takiej sytuacji rozmowa z wychowawcą jest jak najbardziej na miejscu. Czy jednak nie warto najpierw porozmawiać z dzieckiem i zapytać je, co myśli o tej sytuacji? Jak się czuje? Jak zareagowało i co w tej sytuacji warto zrobić? Zadając takie pytania, budujemy w dziecku poczucie, że ma moc sprawczą, nawet w trudnej dla niego sytuacji. Dajemy przestrzeń na samodzielnie zmierzenie się z problemem.

Dlaczego sprawczość jest ważna? 

Świat i zamieszkujący go ludzie nie są idealni. Świat jest wręcz okrutny i nieprzewidywalny, co szczególnie pokazują ostatnie wydarzenia. Zdałam sobie sprawę, że chociaż bardzo się staram, nie będę w stanie uchronić moich dzieci przed niesprawiedliwością, ignorancją, a nawet przemocą. Chociaż bardzo bym chciała, nie roztoczę nad nimi ochronnego parasola. Sama przecież też nie jestem idealna. Popełniam mnóstwo błędów, bywa, że ponoszą mnie emocje. Przez wiele lat byłam przekonana, że to świat zewnętrzny mnie kształtował i że nie mam na siebie wpływu. Odkąd zostałam mamą i mierzę się z trudami rodzicielstwa, odkryłam, że tak naprawdę mierzę się nie z rolą rodzica, ale sama ze sobą i swoimi słabościami. 

Odkryłam, że niezależnie, co mnie do tej pory ukształtowało, czy dzieciństwo, czy doświadczenia dorosłego życia, nie ma to już tak istotnego znaczenia, jak to, co mogę zrobić ze sobą i swoim życiem dzisiaj. Sprawczość jest tym, co odkryłam. Sprawczość próbuje zaszczepić w moich dzieciach. Wierzę, że samodzielność i poczucie sprawczości buduje pewność siebie i odporność na zło tego świata. Wierzę, że dzięki temu mogę budować poczucie swojej wartości. Wierzę, że jeśli będziemy traktować nasze dzieci poważnie i angażować je do samodzielnego (przy naszym wsparciu i bliskości oczywiście) rozwiązywania ich własnych problemów, nasze dzieci będą lepiej radzić sobie w życiu dorosłym niezależnie od tego, co je w życiu spotka i co wyłoni się zza zakrętu na drodze, którą wkrótce samodzilenie będą podążać.

O autorce postu gościnnego:

Maja Strzałkowska – Maja jest pisarką. Tworzy książki dla dzieci inspirując się własnymi doświadczeniami, przygodami jej dzieci i swoim dzieciństwem. Jest też self-publisherką – sama wydaje swoje książki i czerpie z tego ogromną satysfakcję. Lubi rozśmieszać, czasem powymądrzać (ale bez przesady!), a nade wszystko pomagać. Jest autorką interaktywnych książek detektywistycznych – serii “Julka i Szpulka”. Dzięki przygodom “Julki i Szpulki” dziecko poznaje emocje, które często im towarzyszą: złość i bezradność, radość, smutek, niecierpliwość, wyrozumiałość, wstyd czy odwaga. Wspólnie z bohaterami uczy nazywania uczuć i ich akceptacji. Prywatnie mama dwójki dzieci.Jeśli masz ochotę poznać więcej treści Mai zachęcam Cię nie tylko do sięgnięcia po jej książki, ale też na blog – JulkaSzpulka, gdzie znajdziesz wiele postów na temat emocji.

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *