Produkty „dla dzieci”, które nie są dla dzieci

jedzenie nie dla dzieci
Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie napisanie takiego posta. Zastanawiałam się od dawna dlaczego często tak jest, że produkty „dla dorosłych” mają niejednokrotnie lepszy skład niż te „dla dzieci”.

 

Dodatkowo, wiem, że czasem wybieramy właśnie produkty dla dzieci, bo przecież „skoro są dla dzieci to na pewno są lepsze”. A wcale tak nie musi być. Najlepiej po prostu przeczytać etykietę ze składem. Im więcej składników tym zazwyczaj gorzej – powinniśmy wybierać produkty o jak najkrótszym i najprostszym składzie. I tak jak daleka jestem od odradzania czegokolwiek w sprawie jedzenia, bo zawsze budzi to pewne kontrowersje. To po prostu uważam, że ten temat jest nie tylko przydatny, ale naprawdę bardzo ciekawy!

 

Tak wiadomo, że słodka czekolada czy jogurt z cukrem raz na jakiś czas na pewno nie wywoła jakiś kosmicznych skutków 😉 chodzi bardziej o umiar i na co dzień wybieranie tego, co lepsze. Myślę, że warto wybierać świadomie i wiedzieć, jak wybrać lepiej.

 

Dlatego dziś chciałabym podzielić się z Tobą moimi spostrzeżeniami odnośnie składów popularnych produktów dla dzieci. Bez wymieniania konkretnych firm, bo czasem jest ich sporo.

Kakao 

W zasadzie to kakao to był właśnie początek artykułu. Bo usłyszałam, że kakao dla dzieci będzie lepsze od zwykłego, bo jest dla dzieci. Przy czym czytałaś kiedyś skład takiego kakao? Producenci zawsze podają skład, zaczynajac od składnika, którego jest najwięcej. W takim dziecięcym kakao w składzie na pierwszym miejscu jest cukier, później kakao – 20%, sól, aromat itp. Czyli jest to w zasadzie cukier z dodatkiem kakao. W tym dla „dorosłych” jest to, co powinno, czyli kakao i nic więcej. Jasne, że bez dodatku słodzidła, wypić się nie da, ale z jedną łyżeczką cukru lub zamiennika np. ksylitolu, syropu klonowego, miodu na pewno nawet nie zbliżymy się do zawartości cukru tego pierwszego.

Płatki śniadaniowe

Popularna firma płatków kukurydzianych. Można znaleźć lepsze, z krótszym składem lub zamienić je na płatki owsiane. Producenci dodają do płatków witaminy, co jednak nie powinno nas zwieść. bo standardowo mamy cukier, sól, glukozę, olej palmowy, syropy, regulatory kwasowości. U nas owsianka to najlepsze wyjście i naprawdę smaczne.

Jogurty 

Dziubdziak lubi jogurty. Nie je ich bardzo często, ale z produktów mlecznych wybiera właśnie jogurty. Tym bliżej wiem, jak trudno znaleźć dobry, kolorowy jogurt dla dziecka. A znalezienie takiego bez cukru jest prawie niemożliwe w wielu sklepach. Najlepiej byłoby wybierać jogurty naturalne i dodawać do nich owoc. Często jogurty smakowe mają np. proszek o określonym smaku np. truskawkowym… Z jogurtem naturalnym o dziwo też nie jest tak łatwo – wiele zawiera niepotrzebne mleko w proszku.

Napoje 

W zasadzie tu nie mam wielkich dylematów. Dziubdziak od zawsze nie miał problemów z piciem wody. Czasem dostaje sok – tu jest ważne, żeby wybierać soki 100% i najlepiej czytać skład, bo pamiętam, że są napoje, które mają napisane 100% smaku 😉 co na pierwszy rzut oka może wprowadzić w błąd. Często kolorowe napoje z bohaterami bajek to napoje, których lepiej unikać. W ich składzie znajdziemy mnóstwo cukru i syrop glukozowo-fruktozowy. A dodatkowo ostatnio wpadłam na informację, że w jednym z napojów imitujących wodę smakową znajduje się 16 łyżeczek cukru…dlatego postanowiłam dodać też ten punkt do swojej listy.

Słodycze

Co tu czarować, czasem trudno się oprzeć np. czekoladzie, ale warto wybierać czekoladę gorzką. Ale ten punkt to nie tylko czekolada. To też np. żelki z dodatkiem witamin, w których jest bardzo dużo cukru. Lizaki, cukierki wydają się oczywiste, ale już np. batony zbożowe,…też są takie z mnóstwem cukru. A nawet napis „bez cukru” wcale nie oznacza dobrego składu. Takie batony często zawierają syrop glukozowy, tłuszcze utwardzane, sorbitol, sól i różne ciekawe dodatki…Podobnie jest z biszkoptami.

 

Dodatkowo nie znam w tym momencie, ani jednego produktu dla dzieci z czekoladą gorzką – w którym na pierwszym miejscu nie jest cukier. Wprawdzie też tak za bardzo ich nie wyszukuje, ale wystarczy wziąć pierwsze lepsze kolorowe słodycze „dla dzieci” do ręki i przeczytać skład. Ciasteczka – na „idealne śniadanie”, a w składzie cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, olej palmowy, substancje spulchniające,sól aromaty i znacznie, znacznie więcej.

 

Nie daj się też nabrać na hasła „bez konserwantów i barwników” – zerknij najpierw na skład i słodkości, i innych produktów.

 

W przypadku słodkości, najlepiej robić je samemu – będzie pyszniej i zdrowiej 🙂

 

Zdecydowanie „dla dzieci” nie oznacza, że coś jest zdrowe i „bezpieczne”. A najgorsze, że często reklamy wprowadzają nas w błąd i myślimy, że wybieramy coś zdrowego. Odkąd zaczęłam zwracać uwagę na skład (a będzie to już kilka lat), mój wybór, co do produktów jest zawężony, ale można znaleźć coś dobrego i takich produktów jest coraz więcej. Przeczytanie składu to chwila czasu 🙂 W końcu nie musisz czytać całego, czasem wystarczy popatrzeć na długość…Im mniej, tym lepiej, a dodatkowo unikać cukru i syropu glukozowo-fruktozowego – nawet takie dwie zasady już pozwolą wybierać lepiej i zdrowiej 🙂

Odbierz prezent

Zapisz się do blogowego newslettera i odbierz darmowy e-book z pomysłami na zabawy



Komentarze:

  • Dobry artykuł! Dziękuję za niego 🙂 Sama czytam teraz wszystkie etykiety i często już miałam coś prawie w koszyku, a po przeczytaniu składu odkładałam.
    A jeśli chodzi o produkty dla dzieci, to na razie jestem na etapie słoiczków i kaszek. Moja córka ma problem, żeby pić czystą wodę, dlatego dodaję odrobinę soku tłoczonego (zwykle jabłkowego), bo przeczytałam, że w tych wszystkich Bobofrutach jest niestety sok z zagęszczonego soku… Zresztą żaden sok 100% np. pomarańczowy nie smakuje jak wyciśnięty prosto z owoców…
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook