Pierwsze dni z noworodkiem – wyprawkowe hity i kity

pierwsze dni z noworodkiem

Na pomysł tego wpisu wpadłam dość dawno, bo uwielbiam takie listy. Wybrałam rzeczy, które znalazły się na mojej liście wyprawkowej – już na etapie jej przygotowań dużo czytałam i słyszałam opinii, więc na pewno gdybym mniej dokładnie się przygotowała wtop byłoby więcej. To lista bardzo subiektywna, bo wiem, że nie każdy potrzebuje niani, nie każdy zdecyduje się na chustę itp. Ale chcę się z Tobą tą listą podzielić. Mam nadzieję, że będzie pomocna i z niecierpliwością czekam na Twoje typy 😊

Nasze hity

Elektroniczna niania z monitorem oddechu 

Dla mnie jeden z najbardziej przydatnych gadżetów. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ją potrzebuje, bo w małym mieszkaniu raczej będzie zbędnym wydatkiem, ale w domu będzie niezastąpiona. Przyda się też na wyjazdach do znajomych lub na wakacjach. Z nami niania jeździ na większość wyjazdów i jeśli jest możliwość to z niej korzystamy. Cały czas jest też włączona w domu, dzięki czemu mogę podczas drzemki odpoczywać w ogrodzie lub innym pokoju.

Druga opcja niani to monitor oddechu – opinie są różne, ale dla mnie to było wybawienie. Po urodzeniu Dziubdziaka baby blues robił swoje. Gdybym jeszcze nie mogła zasnąć w strachu o to, czy Dziubdziak oddycha, nie wiem czy nie zapomniałabym w końcu swojej głowy😉 Kiedy koleżanka powiedziała mi, że śpi spokojnie, że nie mają monitora, byłam w szoku i na tamten moment (ok. 3 tygodnie po porodzie) nie mogłam uwierzyć, że to możliwe. Z czasem oczywiście przekonałam się, że to możliwe😉i nie wiem czy byłabym tak samo przestraszona przy drugim maluchu, ale wtedy to był dla mnie jeden z lepszych wyborów na liście wyprawkowej. Jeśli chodzi o fałszywe alarmy to monitor włączył się tylko raz. Kiedy podeszłam do łóżeczka Dziubdziak już płakał, więc nie wiem czy faktycznie wcześniej nie oddychał czy był to falstart. Ja nie mam zastrzeżeń do jej działania i drugi raz kupiłabym ten sam model. My korzystamy z zestawu monitora i niani z firmy Angelcare. Jest z nami ponad 2 lata i odpukać, nie ma z nią żadnych problemów. Aa jeszcze chciałam Ci powiedzieć, że podczas tworzenia wyprawki myślałam nad zakupem niani z funkcją video. W końcu jednak kupiłam bez tej opcji i nie żałuję. Dźwięk w zupełności wystarczy.

Chusta 

W zasadzie to tu powinno być wszystko jasne😉 Jeśli jednak jesteś u mnie od niedawna, zerknij na post za co pokochałam noszenie w chuście. Ja kupiłam chustę już będąc w ciąży, ale oczywiście możesz kupić ją później. Dobrą opcją jest zakup podczas konsultacji z doradcą noszenia lub od razu po. Dzięki temu będziesz miała odpowiednią wiedzę na temat chust i wiązania, jakie się u Ciebie sprawdziło. Ja korzystałam z chusty od 5 tygodnia życia Dziubdziaka i znacznie ułatwiła mi ona życie.

Rożek

Często widywany na liście kitów, dla mnie zdecydowanie hit. Dlaczego? Początkowo zakupiony śpiworek był za duży. A rożek sprawdził się nam do spania idealnie. Kiedy Dziubdziak z niego wyrósł używałam go jako kocyk do wózka, łóżeczka, a czasem matę na podłogę. Ja miałam jeden rożek, bo wiele osób mi go odradzało, ale już w pierwszym tygodniu życia Dziubdziaka kupiłam drugi, na zmianę i obydwa były często w użyciu. Otulaczek zupełnie nam się nie sprawdził, bo Dziubdziak nie lubił mieć skrępowanych rączek, a w rożku był otulony, a jednak możliwość ruchu była większa.

Śpiworek

Tak, jak wspominałam na początku był za duży. Kupiłam śpiworek firmy Motherhood, ale za to po 3 miesiącach sprawdzał się super. Zapięcia są wygodne i działają bez zarzutu, aż do teraz. Miałam pewność, że Dziubdziak nie naciągnie sobie kołderki na głowę, a później, że się nie rozkopie i nie zmarznie. Wystarcza na bardzo długo – wprawdzie teraz Dziubdziak już śpi pod kołderką, ale na wyjazdy czasem zabieram jeszcze śpiworek. Jest więc to inwestycja na długi czas.

Rogal do karmienia 

To już hit z okresu ciąży. Akurat rożek dostałam w prezencie i muszę przyznać, że nie umiem wpaść na lepszy pomysł na prezent dla ciężarnej niż właśnie ten rogal (w kontekście udogodnień dla mamy jeszcze we wczesnym etapie ciąży). Mam rożek z firmy Motherhood. Uwielbiałam go – spało się bardzo wygodnie i spałam na nim kilka miesięcy. Miałam wrażenie, że faktycznie dobrze działa na kręgosłup i ułatwiał mi spanie na boku. Po porodzie wykorzystywałam go jako poduszkę do karmienia. Poduszkę kupiłam osobną,z innej firmy, ale była znacznie twardsza, bardziej napompowana i trafiła do szafy, a ja jeszcze przez długi czas korzystałam z tego rogala.

To chyba na tyle z hitów, a teraz czas na rzeczy, które zupełnie nam się nie sprawdziły.

Nasze kity

Lampka do łóżeczka

Bardzo podobała mi się wizualnie i jej zamysł. Miała uspokajać malucha podczas płaczu. Miała też projektor wyświetlający gwiazdki na ścianie. Jeśli chodzi o wykonanie nie mogę nic zarzucić. Lampka ładna, światło przyjemne – choć jak dla mnie ciut za jasne. Później korzystałam już z lampki z niani. Dźwięk faktycznie włączał się podczas płaczu i był przyjemny dla ucha, ale docelowo nie miał wpływu na uspokojenie Dziubdziaka. Także to bardziej grająca zabawka, niż sprzęt, który ma malucha uspokoić. Dodatkowo, co akurat dla mnie było znacznym minusem – baterie wyładowały się bardzo szybko. Z tego, co pamiętam była to kwestia 3 dni…Pewnie korzystniej byłoby kupić akumulatorki. Także sam zamysł lampki był dobry, tylko u nas okazała się zupełnie niepotrzebna.

Rękawiczki niedrapki

Kit nad kity. Na rękach Dziubdziaka nie utrzymały się dłużej niż kilka sekund. Miałam to szczęście, że Dziubdziak w ogóle się nie drapał, ale w takim wypadku lepiej sprawdzą się zwykłe skarpetki. Swoją drogą bardzo trudno jest też znaleźć skarpetki, które trzymają się na stópkach i to mógłby być kolejny kit. Nie jest, bo skarpetki potrzebne będą, tylko warto zwrócić uwagę na odpowiedni ściągacz.

Otulacz

Tak jak wspomniałam wcześniej, u nas się nie sprawdził. Był fajny, przewiewny, cieniutki, ale z otulaczem miał mało wspólnego. Rzep nie utrzymywał rączek, nie otulał, a po prostu przykrywał. Przeleżał w szafie swoje, a później sprzedałam. Dużo później trafiłam np. na otulacz woombie i taka forma możliwe, że dałaby radę. Kto, wie, możliwe, że kiedyś wypróbuję. Jednak otulaczek, który kupiłam ja (z firmy motherhood) nie spełnił swojej roli.

Leżaczek bujaczek

My akurat mieliśmy pożyczony, ale używany był sporadycznie. W sumie leżał i zajmował miejsce. Dziubdziak siedział w nim maksymalnie kilka razy. Może gdyby miał opcję bujania, to sprawdziłby się lepiej, ale ciężko powiedzieć, bo nie próbowałam. Pomijam już kwestie sporne dotyczące rozwoju kręgosłupa w takich leżaczkach. Po prostu uznałam, że lepiej i wygodniej będzie jeśli Dziubdziak będzie spędzał czas na podłodze – kocyku, macie edukacyjnej, a później puzzlach piankowych i miał swobodę ruchu.

Koszula do karmienia

To akurat punkt z listy wyprawkowej dla mamy. Kupiłam koszulę z odpinanymi ramiączkami. Dlaczego narzekam? Raz, że odpinanie chwilę zajmuje, dwa, że odpięcie w końcu się połamało. Tak,jak w przypadku bluzek, w dobrej cenie, kupiłabym taką, która karmienie ułatwi, tak w nocy łatwiej było mi karmić w zwykłej piżamie albo koszuli na ramiączkach. Wystarczy odchylić koszulę/ściągnąć ramiączko i gotowe. Nic nie uwiera, jest też bardzo szybko. Z biegiem czasu wydaje mi się, że to niepotrzebna inwestycja.

Rękawica do mycia

Z tego, co kojarzę była na liście do kupienia ze szkoły rodzenia. Kupić, kupiłam. Nigdy nie używałam. Leży w szufladzie do tej pory. Skóra dziecka jest tak delikatna, że nie wyobrażam sobie do używania czegoś więcej niż rąk.

Uff to chyba wszystko. Pomijam już zakupy związane z problemami z karmieniem piersią. Mi laktator uratował życie i żałowałam, że nie kupiłam go na początku. Za to kupione później – podgrzewacz do butelek, woreczki na pokarm, futerał termoochronny na butelkę, kiedy udało mi się po paru chwilach uratować karmienie piersią były niepotrzebne. Ale to nie ten wpis😊

A co u Ciebie okazało się strzałem w dziesiątkę? A może kupiłaś coś, co leży odłogiem? Czekam na Twoje hity i kity😊


Zapisz się na Newsletter

Dołącz do moich subskrybentów. Pierwsza dowiesz się o wszystkich wpisach, konkursach i prezentach. Będziesz zawsze na bieżąco!



Komentarze:

  • Też kupiłam rękawice do mycia i ani razu jej nie użyłam i leży w szafie. Otulacze też się nie sprawdziły, Jula nie lubi być otulana. Niebwiem co zrobić z chustą i szumisiem. Bo ani jednego ani drugiego nie muszę w ogóle używać a obie dorzeczy kupiłam… Julka większość dnia leży sama i nie chce noszenia więc mogę spokojnie wszystko inne zrobić. Szumis na nią nie działa ale nie ma problemów ze spaniem, może kiedyś posłuży za przytulanke albo przyda się jak będziemy ja przyzywczajac do łóżeczka. Rozek jest Super, Julka spała w nim może ż tydzień ale korzystamy z niego dalej. Śpiworka nie mamy, ale na razie śpi z nami pod kołdrą. Laktator mega niewypał. Nie udało mi się żadnym odciągnąć pokarmu, żadna firma nie współpracowała z moim biustem… na razie nic więcej nie przychodzi mi do głowy 😉

    • Czyli podobnie😊 Chustę bym zostawiła jeszcze – ząbkowanie, przeziębienie, skok rozwojowy – może jeszcze wykorzystasz😊No a sprzedać zawsze możesz one nie tracą na wartości. Naszego też nie uspokajał szumiś, właśnie to u nas maskotka😊

  • U mnie też rękawica do kąpieli nie sprawdziła się. Zawsze o niej zapomniałam i na dobrą sprawę użyłam tylko raz. Podgrzewacz do butelek też się nie przydał. Może dlatego, że moja córeczka urodziła się w kwietniu i kiedy zaczęła pić z butelki było już ciepło. Do karmienia wystarczyła sama termobutelka. Moją upolowałam w sklepie internetowym tublu. Nie miałam elektronicznej niani, bo przy pierwszym dziecku mieszkaliśmy jeszcze w bloku. W małym mieszkaniu niania jest zbędna, bo i tak wszystko dobrze słychać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook